Marek87 prowadzi tutaj blog rowerowy

9-13.11

  • DST 153.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 06:15
  • VAVG 24.48km/h
  • Podjazdy 250m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 13 listopada 2015 | dodano: 09.12.2015

Dojazdy i powroty z pracy. 3 dni w tym jeden z objazdem Jeziora Turawskiego. Po lasach po ćmoku. Średnio na jeża z miejscowym bagnem w terenie...




Trochę fot z elektrowni.
Widok ze środka. Wysokość około 150m.

Widok ze środka
Widok ze środka © Marek87

W rurociągach wody chłodzącej
W rurociągach wody chłodzącej © Marek87

Pylony i stalowa konstrukcja jednego z kotłów
Pylony i stalowa konstrukcja jednego z kotłów. Widok ze 150m © Marek87



Czantoria

  • DST 68.00km
  • Teren 25.00km
  • Czas 04:28
  • VAVG 15.22km/h
  • Podjazdy 1620m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 listopada 2015 | dodano: 09.12.2015

Miesiąc temu mało co pamiętam z jazdy ;). Żart. Czantoria z Cieszyniakami + jednym delikwentem z Gilowic ;). Przez Leszną na Budzin do Nydku i podjazd na górę. Z góry ekipa prócz mnie i Patryka pojechała przez Małą Czantorię na Budzin. My z Patrykiem również na Budzin ale szlakiem czerwonym. Patryk jechał pierwszy raz i to był jego wielki grzech do tej pory. Chyba mu się podobało. Szczególnie w górnej części - kompletnie zasłoniętej przez liście. A pod nimi pełno niespodzianek ;). Z Budzina, już razem czarnym pod Tuł i objazd z Patrykiem części maratonu XC w Dzięgielowie. Fajna trasa! A tak w ogóle to ciepła jesienna Niedziela!

Na szutrowym trawersie
Na szutrowym trawersie © Marek87

Czantoria z ekipą
Czantoria z ekipą © Marek87

Route 3 349 705 - powered by www.bikemap.net



Beskidia Flow: Twister i DH+

  • DST 128.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 07:22
  • VAVG 17.38km/h
  • Podjazdy 2030m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 listopada 2015 | dodano: 26.11.2015

W sobotę 7 listopada odrobiłem sobie to czego nie zrobiłem ciut wcześniej. Górskie ścieżki rowerowe w Bielsku-Białej przyciągnęły mnie jak magnes pomimo zapowiadanego niewielkiego, ale jednak deszczu. Wyjechałem rano i pokręciłem w kierunku BB przez Gumną, Kisielów i Godziszów. Pech chciał, że tego dnia odbywał się rajd Barbórki Cieszyńskiej i większość bocznych dróg, którymi zwykłem się przemieszczać było pozamykanych z powodu wyznaczonych OSów. Trochę (błądząc) pokręciłem się po lasach niedaleko dopływu Brennicy do Wisły i ostatecznie wylądowałem w Górkach Sojce. Stamtąd koło betoniarni na czuja na Bucze i dalej przez leśne Biery do Wapienicy. Miałem przejechać szutrówką na Dębowiec ale przestrzeliłem skręt i pojechałem prosto. Droga za zaporą zaczęła piąć się w górę, na siodle skręciłem w lewo (ostro do góry). Trochę ujechałem, potem lekko pobutowałem aż wylądowałem na Stołowie między Błatnią a Klimczokiem. Wjechałem na żółty, przejechałem pod Klimczokiem na Szyndzielnię, potem Kołowrót aż wylądowałem na Koziej. Tam spotkałem Maćka, który dawał cenne techniczne wskazówki bikerowi i jego kompance. Chwilę pogadaliśmy. Ujechałem kilometr po czym na ostatnim fragmencie podjazdu na szczyt Koziej spotkałem Pawła ciągnącego kilkuletnią Emi na linie holowniczej ;). Trochę pogadaliśmy i pomknąłem Twisterem w dół. O Boże, o mój Boże... Cóż to była za rozkosz pompowania, pełnego skupienia, chęci czucia flow, który momentami był nieziemski! PRZEPROWADZAM SIĘ DO BIELSKA!!!!! (tu małe mrugnięcie okiem ale być może kiedyś..). Gdybym znalazł jako-taką pracę w BB w zawodzie geodety to wbijam od razu ;). Aaaaaa!!

Beskidia Flow miażdźy!
Beskidia Flow miażdźy! © Marek87

Takie ścieżki. Niewyszukane foto
Takie ścieżki. Niewyszukane foto © Marek87

Zjechałem na dół z ogromnym bananem na twarzy.

Na dole wszystko oznaczone
Na dole wszystko oznaczone © Marek87

Wyjechałem jeszcze raz na górę i próba DH+ czyli najtrudniejsze cuś.

Czas na DH+
Czas na DH+ © Marek87

Tu zamiast odczuwanego flow było trzepanie wnętrzności. Trasa była rzeczywiście trudna technicznie, mocno endurowa ale nie było chwili w której bym jakoś się zawaha. Ogólnie ciekawie i adrenalinowo. Oczywiście wszystkie większe hopki grzecznie minąłem, bo skoki to ostatnia okoliczność na której "chciałbym" stracić życie (czy też mocno się połamać).

Jadąc w stronę Wapienicy kulnąłem się przez Dębowiec i przestrzeloną szutrówą. Potem do Marzen na herbatkę ;) i do Cieszyna w mżawce i deszczu. Cały byłem mokry, co przy temperaturze około 8 stopni nad zerem przyjemne nie było.

Route 3 341 756 - powered by www.bikemap.net





6.11.15

  • DST 23.00km
  • Czas 00:54
  • VAVG 25.56km/h
  • Podjazdy 90m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 listopada 2015 | dodano: 26.11.2015

Dojazd do pracy w piątek. Pogoda przez cały tydzień nie za ciekawa.

Widok z góry na windę
Widok z góry na windę © Marek87



Listopadowy, górski bajer ;)

  • DST 114.00km
  • Teren 40.00km
  • Czas 07:09
  • VAVG 15.94km/h
  • Podjazdy 2786m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 1 listopada 2015 | dodano: 16.11.2015

Takie początki miesiąca mogą trwać wiecznie. Listopad zawsze kojarzy mi się z ciapą i pogodowym załamaniem ale w tym roku jesień daje radę.

Wiedziałem, że ekipa z BB będzie się tłukła niebieskim do Hołcyny na Kotarz (pomysł Marzen) więc postanowiłem wyjechać im naprzeciw zaliczając po drodze trochę metrów w pionie ;).

Wyjazd wczesnym rankiem. Nie żałowałem ani chwili wczesnego wstawania...

Poranki niedaleko Budzina
Poranki niedaleko Budzina © Marek87

Z Ustronia zielonym na przełęcz Beskidek i dalej na Orłową. Wcześniej jeździłem na tę przełęcz po płytach od Jaszowca i "lądowałem" kilkadziesiąt metrów bliżej Równicy. Teraz wiem, że szlakowa opcja jest zdecydowanie lepsza. Fajny klimat, w sam raz jeśli chodzi o stromiznę podjazdu... no i te widoki.

Orłowa-Trzy Kopce przed Świniorką
Orłowa-Trzy Kopce przed Świniorką © Marek87

Z Trzech Kopców na Salmopol z butowaną końcówką (choć starałem się jechać). Łyk z bidonu, opróżnienie pęcherza ;) na przełęczy po czym dalej w stronę Karkoszczonki. Jadąc tak szlakiem koloru czerwonego kręciło mi się super. W pewnym momencie na zjeździe w dół zobaczyłem, że przede mną jest spora kałuża. Powierzchownie, przy dość dużej prędkości wybrałem wariant przejazdu środkiem. Środek okazał się być zbyt miękki, straciłem równowagę i połową ciała (patrząc w pozycji leżącej na boku) wylądowałem w cuchnącym bajorze. Cały od błota. Wycierałem się trawą, liśćmi, wszystkim czym popadnie. Pojechałem dalej, odbiłem singlowym na Kotarz. Nie ma ekipy. Zacząłem zjeżdżać w dół do Hołcyny aż natknąłem się na podjeżdżającą bandę. Banda była w postaci Biołego (Janka), Rafała, Kaśki no i Marzen. Mozolnie do góry... ale do góry ;).

Kotarz
Bardzo wietrzny Kotarz © Marek87

Planowałem zobaczyć się z ekipą i pojechać dalej na Karkoszczonkę, Klimczok żeby spróbować Twistera na Koziej. Tak mnie zabajerowali, że zjechałem z ekipą w dół przez Stary Groń do Brennej Centrum, dostrzegając po drodze na Grabowej niezłe byki ortograficzne... ;).

Polskie kulfony ;)
Polskie kulfony ;) © Marek87

Marzen pod Grabową
Marzen pod Grabową © Marek87

Stary Groń
Stary Groń © Marek87

W międzyczasie zadzwonił brat, że jedzie na kole do kumpla w okolice Karkoszczonki. Kupił se chłop rower (fajnego, używanego przez dobrego znajomego /ok.1000km przebiegu/ sztywnego Lapierra na kołach 29'). Pożegnałem się z ekipą w Brennej i popedaliłem jeszcze na Karkoszczonkę. Spotkałem się później z bracholem u owego kumpla i wiedziałem, że będzie lament, płacz i łzy. Tak też było, bo po kilkunastu latach niejeżdżenia zapodał sobie temat Karkoszczonki a ten kto tam jechał wie, że młynek, dzida to i tak mało ;). Trzeba ciś - albo ostro w pedały albo z buta ;). Mnie dwa razy (po zakręcie) brakło na chwilę przyczepności. Mówiłem, żeby na początek odpuścił i pokręcił coś łagodniejszego. Ale dobrze, że pojechał, bo mi trochę w pionie wpadło a i widoki popodziwiałem ;).

Wju na Skrzyczne niedaleko Karkoszczonki
Wju na Skrzyczne niedaleko Karkoszczonki © Marek87

Route 3,335,892 - powered by www.bikemap.net



27-29.10 do i z pracy

  • DST 96.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 03:48
  • VAVG 25.26km/h
  • Podjazdy 180m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 października 2015 | dodano: 16.11.2015

Dojazdy do pracy i przyjazdy do Opola w trzech dniach paździrnika. 27go - 24km, 28go - 42km, 29go października 30km.

Na budowie dzieje się. Sporo. Aby jak najwięcej zrobić przed zimą. Jednym słowem: rośnie! Wszystko. Pogoda sprzyja, choć teraz jak to piszę (16.11) jest już źle. Deszcz, mżawka i ogólnie pogodowa kiszka.

Chłodnia 26.10. Na pierwszym planie kotwienie żurawia chłodni CT6 (w trakcie zbrojenia)
26.10. Na pierwszym planie kotwienie żurawia chłodni CT6 (w trakcie zbrojenia fundamentu). Ustawienie sytuacyjnie i wysokościwo © Marek87

30.10. W trakcie zbrojenia węzłów (połączeń słupów i belek)
30.10. Zabetonowane węzły (połączenia słupów i belek). Z tyłu pierścienia jeszcze w trakcie prac zbrojeniowych © Marek87




Łysa z Patrykiem

  • DST 83.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 04:53
  • VAVG 17.00km/h
  • Podjazdy 2300m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 października 2015 | dodano: 16.11.2015

Po sobotnim kręceniu niedzielny wypad z Patrykiem w górki. Miała być okolica i tak też było. Z tym, że Patryk nie był jeszcze na rowerze na Łysej więc pojechaliśmy. Wyjazd koło 10. Zimnica, mglisto i ponuro.

Na Łysą od Reki (żółtym) przez siodło pod Wielkim Lipowym. Zjazd żółtym do Moravki.

Żółtym do Moravki
Żółtym do Moravki © Marek87

Po zjeździe Patryk informuje mnie, że coś mu rzuca rowerem na asfalcie. Połowa szprych w tylnym kole była tak luźna, że prawie zostawały w łapach. Pozdrowienia dla Totemu przy Hajduka. Koła wytrzymały kilkadziesiąt km po asfalcie i jeden wcale nie taki "gruby" zjazd. Coś tam podokręcaliśmy, bicie zostało ale dało radę kulać się dalej. Z Krasnej doliną Borovego Potoku i dalej znanymi szutrówami na górę. Pomimo kiepskiej pogody pełno rowerzystów /w przeróżnym wieku/ po drodze (zarówno na szutrówie jak i na asfalcie)! I mało tego... Pytali nas o drogę, bo nie do końca wiedzieli gdzie tędy i tędy zjadą ;).

Mleko na Łysej
Mleko na Łysej © Marek87

Zombie ;)
Zombie przy 4 stopniach na plusie ;) © Marek87

Zjazd z Łysej musiał być ciekawy tak więc kulnęliśmy (a raczej wytrzepaliśmy) się niebieskim w stronę Ivanceny. Patryk był nadzwyczaj zadowolony okrzykując w końcówce "ja pie**le ale rąbanka" :).

Niebieski z łysej (niewinny początek)
Niebieski z łysej (niewinny początek) © Marek87

W stronę Ivanceny
W stronę Ivanceny © Marek87

Od Ivanceny zjechaliśmy kawałek w dół, potem wjechaliśmy w jakąś szutrówę mijając Kikulkę, Murońkę i Kycerę. Dojechaliśmy ostatecznie w okolice Krasnej. Sporo błota na owej drodze ale grunt, że w terenie. Dalej do domu tradycyjnymi asfaltami przez Vysni Lhoty. Git majonez!

Route 3 335 848 - powered by www.bikemap.net



Kilka sytych górek

  • DST 99.00km
  • Teren 45.00km
  • Czas 06:34
  • VAVG 15.08km/h
  • Podjazdy 2460m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 24 października 2015 | dodano: 16.11.2015

Wspaniała jesień, zjazd do Cieszyna na weekend i w sobotę w hopki. Długo nie kręciłem więc specjalnie nie było się czym zachwycać. Chodzi jak zwykle o kondychę i siły. Nigdy zresztą nie było powodu aby to czynić ;). Ale zawsze do przodu i obojętnie jak - ale obowiązkowo z bananem na twarzy!

Bez specjalnego planu (przed siebie) wyszła Girova od Polanki, zjazd do Bukovca, przez grzbiet do doliny Olzy, stamtąd żółtym na Kiczory (rewelacja), przelot przez Stożek, zjazd do doliny kultowym zielonym, podjazd również zielonym na Filipkę i w drodze do Cieszyna przelot przez Czantorię. Z Czantorii czerwonym do Światowida (uwielbiam podnosić sobie ciśnienie na tej mrożącej, stromej, technicznej kamiennej końcówce), powrót na siodło pod Czantorią i dalej już czerwonym na Budzin, potem czarnym do kamieniołomu w Lesznej i do chałupy ;).

Trochę na czuja do Bukovca
Trochę na czuja do Bukovca © Marek87

Zółtym na Kiczory
Zółtym na Kiczory © Marek87

Na żółtym z Istebnej na Kiczory - Tatry widoczne gołym okiem!
Na żółtym z Istebnej na Kiczory - Tatry widoczne gołym okiem (choć nie widać na focie)! © Marek87

Kiczory-Stożek
Mój ulubiony czerwony... Kiczory-Stożek © Marek87

Z Filipki szutrówą do Nydka
Z Filipki szutrówą do Nydka © Marek87

Czantoria
Czantoria © Marek87

Czerwonym na Budzin
Czerwonym na Budzin © Marek87

Route 3 335 842 - powered by www.bikemap.net



Uwikłany dron w Mosznej ;)

  • DST 86.00km
  • Teren 35.00km
  • Czas 04:07
  • VAVG 20.89km/h
  • Podjazdy 220m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 4 października 2015 | dodano: 15.10.2015

Wypad z OKRem do Mosznej. Stosunkowo liczna grupa, sporo śmiechu i dużo jazdy po leśnych drogach.

Grupowo po lesie
Grupowo po lesie © Marek87

W pewnym momencie ktoś tam łapie w lesie gumę a Łukasz ni stąd i zowąd z plecaka wyciąga... drona. Dron jak dron. Zamówiony z Chin za około 200zł z kamerą kręcącą filmy w rozdzielczości 640x480 ;). Latająca zabawka z baterią starczającą na 10 min lotu. Docieramy do Mosznej. Piwko i inne przyjemności...

Sielanka
Sielanka © Marek87

Grupowo
Grupowo © Marek87

Daniel również chciał pobawić się dronem. Tak popilotował, że owy dron wylądował na drzewie. Kilkanaście metrów nad ziemią. Rozpaczliwe próby ratowania latającego obiektu rzucanymi w jego stronę patykami kończyły się fiaskiem. Dron został na drzewie, choć pewnie już spadł (wraz z liśćmi w które się zaplątał...).

Ratowanie drona ;)
Ratowanie drona ;) © Marek87

;)))

Ślepy pilot drona ;)
Ślepy pilot drona ;) © Marek87

Rozrywkowo, wesoło i pojeżdżone. Miałem jechać w Jeseniki ale... coś się rozleniwiłem z długodystansowymi eskapadami w te coraz krótsze dni... I tak to było dobre ;).

Route 3,304,592 - powered by www.bikemap.net



W poszukiwaniu wydm Karłowickich

  • DST 124.00km
  • Teren 40.00km
  • Czas 05:02
  • VAVG 24.64km/h
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 3 października 2015 | dodano: 15.10.2015

Po pracowitej sobocie kulnąłem się w poszukiwaniu wydm Karłowickich. Była tam tydzień wcześniej ekipa z OKRu. Ja wtedy nie mogłem. Sporo jazdy po lasach. Miałem mniej więcej obadaną trasę gdzie, co i jak ale ostatecznie w gąszczu leśnych ścieżek i zarośli nie trafiłem w stricte docelowe miejsce. Ale za to Paryż odhaczony ;).

Paryż ;)
Paryż ;) © Marek87

Route 3 304 574 - powered by www.bikemap.net