Marek87 prowadzi tutaj blog rowerowy

Uwikłany dron w Mosznej ;)

  • DST 86.00km
  • Teren 35.00km
  • Czas 04:07
  • VAVG 20.89km/h
  • Podjazdy 220m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 4 października 2015 | dodano: 15.10.2015

Wypad z OKRem do Mosznej. Stosunkowo liczna grupa, sporo śmiechu i dużo jazdy po leśnych drogach.

Grupowo po lesie
Grupowo po lesie © Marek87

W pewnym momencie ktoś tam łapie w lesie gumę a Łukasz ni stąd i zowąd z plecaka wyciąga... drona. Dron jak dron. Zamówiony z Chin za około 200zł z kamerą kręcącą filmy w rozdzielczości 640x480 ;). Latająca zabawka z baterią starczającą na 10 min lotu. Docieramy do Mosznej. Piwko i inne przyjemności...

Sielanka
Sielanka © Marek87

Grupowo
Grupowo © Marek87

Daniel również chciał pobawić się dronem. Tak popilotował, że owy dron wylądował na drzewie. Kilkanaście metrów nad ziemią. Rozpaczliwe próby ratowania latającego obiektu rzucanymi w jego stronę patykami kończyły się fiaskiem. Dron został na drzewie, choć pewnie już spadł (wraz z liśćmi w które się zaplątał...).

Ratowanie drona ;)
Ratowanie drona ;) © Marek87

;)))

Ślepy pilot drona ;)
Ślepy pilot drona ;) © Marek87

Rozrywkowo, wesoło i pojeżdżone. Miałem jechać w Jeseniki ale... coś się rozleniwiłem z długodystansowymi eskapadami w te coraz krótsze dni... I tak to było dobre ;).

Route 3,304,592 - powered by www.bikemap.net



W poszukiwaniu wydm Karłowickich

  • DST 124.00km
  • Teren 40.00km
  • Czas 05:02
  • VAVG 24.64km/h
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 3 października 2015 | dodano: 15.10.2015

Po pracowitej sobocie kulnąłem się w poszukiwaniu wydm Karłowickich. Była tam tydzień wcześniej ekipa z OKRu. Ja wtedy nie mogłem. Sporo jazdy po lasach. Miałem mniej więcej obadaną trasę gdzie, co i jak ale ostatecznie w gąszczu leśnych ścieżek i zarośli nie trafiłem w stricte docelowe miejsce. Ale za to Paryż odhaczony ;).

Paryż ;)
Paryż ;) © Marek87

Route 3 304 574 - powered by www.bikemap.net



30.09.15

  • DST 31.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:10
  • VAVG 26.57km/h
  • Podjazdy 80m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 września 2015 | dodano: 15.10.2015

Do pracy w przedostatnim dniu pobytu w dotychczasowym miejscu zamieszkania. Od tego momentu sporo pracy i jakiś brak chęci po obowiązkach na cokolwiek...

Stan na dzień 24.09
Stan na dzień 24.09 © Marek87

Doprowadzoną do chłodni rurami wodę trzeba jakoś wynieść na wysokość około 15 metrów do wodorozdziału i zraszalnika. Służy ku temu riser (z angielskiego - unosić) czyli betonowy kanał w górę...

Riser
Riser © Marek87

Około 100m wyżej
Około 100m wyżej © Marek87

Betonowanie ułożonych rur
Betonowanie ułożonych rur © Marek87

Zbrojenie i betonowanie węzłów
Zbrojenie i szalowanie węzłów © Marek87



21-25.09

  • DST 185.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 08:03
  • VAVG 22.98km/h
  • Podjazdy 500m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 września 2015 | dodano: 01.10.2015

Przywróciłem Kellysa do służby. Przy pomocy osób trzecich (nie miałem ani czasu ani możliwości) zregenerowany suport a konkretnie to przesmarowane łożyska w Powers Splinie (nowy suport to wydatek ok 90zł!) i wykręcona zerwana śruba z suportu. Sam spędziłem większą część soboty 19.09 na przeglądzie Kellysa i Meridy. Piasty, stery, zajrzenie do widelca w kellysie, pucowanie napędu z demontażem kasety, składanie wszystkiego itp itd... W końcu zaczęło ponownie jeździć to moje czarne, dwukołowe ustrojstwo.

Powrót w czarnej
Powrót z roboty z lądowaniem w czarnej d.... ;) © Marek87

Coś z budowy...

Kontrola osiowości toru jezdnego windy. Podobno podczas jazdy coś tarło ale skończyło się jedynie na obawach... Na samej górze odchyłka 2.5cm na prawo od osi teoretycznej. Ostatnio jak mierzyłem (kilka metrów niżej) było 1.5cm w tą samą stronę.
Pomiar osiowości torowiska (jezdni) widny
Pomiar osiowości torowiska (jezdni) windy © Marek87

Pomiar kotew i zasypki
Inwentaryzacja kotew (po betonowaniu) i zasypki © Marek87

Podnoszenie i ustawianie słupa (56 ton)
Podnoszenie i ustawianie słupa (56 ton) - na dwa dźwigi © Marek87

W czasie ustawiania rur geodeci się nudzą
W czasie ustawiania rur geodeci się nudzą © Marek87

Klatki na chłodni
Klatki na chłodni © Marek87

Prawie 100 metrów powłoki
Prawie 100 metrów powłoki. Otwór na kanał spalin © Marek87

Widok z góry
Widok z góry © Marek87

Szalunki
Szalunki © Marek87

Zabetonowane szalunki
Zabetonowane szalunki © Marek87

Pewna analogia
Pewna analogia © Marek87



8-12.09

  • DST 110.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 04:35
  • VAVG 24.00km/h
  • Podjazdy 250m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 września 2015 | dodano: 21.09.2015

Cotygodniowy przegląd wydarzeń związanych z tym co się robi między dojazdem i przyjazdem z pracy dwoma kółkami ;).
W drugim tygodniu września byłem z kumplem na inwentaryzacji pylonu (jednego z czterech studwudziestopięciometrowych skurczybyków). Przenoszenie wysokości i kontrola rzędnych posadzek (górnych powierzchni stropów). Ponadto inwentaryzacja otworów i takie tam bzdety. W końcu, po załatwieniu drabiny, wylądowaliśmy na dachu...

Na dachu pylonu
Geodeci prawie na dachu swiata ;) © Marek87

Stare chłodnie i nowe pylony
Stare chłodnie i nowe pylony © Marek87

Kotłownia z góry wygląda jak nieregularny prostopadłościan wybudowany z klocków lego... Po lewej (jak na zdjęciu powyżej) widać stalową konstrukcję bloku energetycznego. Trochę nieco przestarzałego info tutaj: o konstrukcji.

Kotłownia
Kotłownia z poziomu +125m © Marek87

Teraz rzut oka na to czym się głównie zajmujemy.

Chłodnia nr 5. Wysokość około 70m. Widok ze 125m
Chłodnia nr 5. Wysokość około 70m/185m projektowanych. Widok ze 125m. Aktualna grubość betonowanej powłoki: 20cm. © Marek87

Piątka
Piątka i rury doprowadzające/odprowadzające gorącą/zimną wodę © Marek87

Chłodnia nr 6 wychodzi powoli z ziemi
Chłodnia nr 6 wychodzi powoli z ziemi. Coraz więcej słupów. © Marek87

Dwie nowe chłodnie obok siebie
Dwie nowobudowane chłodnie obok siebie © Marek87

Betonowanie fundamentu kanału wody chłodzącej
Betonowanie fundamentu pod rury... © Marek87

Tydzień objeżdżony na Meridzie (z wyjątkiem poniedziałku i piątku). W robocie nadal ogólny zapiernicz ale w dobrym towarzystwie z dużą ilością humoru...



14-16.09

  • DST 100.00km
  • Teren 20.00km
  • Czas 04:11
  • VAVG 23.90km/h
  • Podjazdy 250m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 września 2015 | dodano: 29.09.2015

Drugi "tydzień" dojazdów do pracy i z pracy na Meridzie. Skończony małym defektem ale o tym na końcu. Kilka standardowych fociszy.









Czasem wracam przez Węgry ;). Te "niemieckie" nazwy jakieś nieniemieckie ;). Raczej Ungarn ;).

Powrót przez Węgry
Powrót przez Węgry © Marek87

Słupy stoją i leżą ;)
Słupy stoją i leżą ;) © Marek87

Zaczęli zwozić belki, które również trzeba ustawiać podczas montażu.
Słupy i belki
Słupy i belki © Marek87

Trochę słupów już stoi
Trochę słupów już stoi (stan na 16.09) © Marek87

Miałem zjeżdżać w dół windą ale odbywały się prace konserwatorskie. Wymiana kabla zasilającego na dłuższy.

Opcja użycia windy tymczasowo niedostępna
Opcja użycia windy tymczasowo niedostępna © Marek87

A może by tak drabiną? ;)
A może by tak drabiną? ;) © Marek87

Środowy powrót z pracy, rzut oka na rower, małe pucowanie i kapnąłem się, że mam ubytek w tylnym kole. Zawiozłem już oba kółka do Dawida Brannego do Puńcowa. Niech mi to ponaciąga z użyciem tensometru i dodatkowo poskręca na kleju, bo tylne koło mam non stop w rozsypce! Wieczny problem! Tracę cierpliwość.

Wystrzał :/
Wystrzał :/ © Marek87



Biskupia Kopa

  • DST 157.00km
  • Teren 60.00km
  • Czas 07:27
  • VAVG 21.07km/h
  • Podjazdy 1561m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 września 2015 | dodano: 29.09.2015

Wypad na Biskupią Kopę z OKRem (13.09). Najwyższa górka województwa opolskiego mierząca 890m n.p.m. A więc nie ma lipy ;). Dojazd 80km bocznymi, głównie terenowymi dróżkami i lasami. W drodze powrotnej już znacznie więcej asfaltów i przerw, co wydłużyło wypad do 13h brutto. Ogólnie ok, w fajnej atmosferze.

Pierwszy postój na trasie w Ścinawie w której szykowano się na dożynki...

Dożynki w Ścinawie
Dożynki w Ścinawie © Marek87

Ścinawa dożynki
Ścinawa dożynki © Marek87

Dalsza jazda głównie w terenie.

Na tle Kopy
Pociąg na tle Kopy ;) © Marek87


Tempo w stronę Biskupiej Kopy było bardzo fajnie. Ani za wolno, ani za szybko, tak na lekko-średniej zadyszce. Ok 22-25km/h czasem w bardzo nierównym polnym terenie.

Docieramy do Pokrzywnej. Trzeba byłoby ją kiedyś zbadać bardziej poważnie, bo atrakcji jest dość sporo. Stare miasto i w ogóle spoko.

Porzywna
Porzywna © Marek87

Z Pokrzywnej niebiesko-żółto-czerwony wariant podjazdowyna Kopę. Kuba na 29-calowym fullu wybrał opcję przez Szyndzielową Kopę i Zamkową Górę. Pozostała część ekipy podpowiadała mi, że jest tam sporo prowadzenia. Pojechałem jak inni leśną, wygodną szutrówą w górę i w końcu spotkałem się na siodle z Kubą. Po rozmowie z nim żałowałem, że się nie skusiłem, bo okazało się, że naszym wspólnym mianownikiem jest techniczny teren a tam go nie brakowało. No i tak sobie potem razem kręciliśmy na szczyt atakując końcowy fragment od schroniska szlakiem czerwonym. Dosyć mocno w górę, ale bez problemu w siodle. Na górze nic ciekawego. Wszystko zarośnięte lasem i wieża widokowa z płatnym wstępem. Za to Zlaty Bazant na górze za 25kc... czemu nie? ;)

Na szczycie Biskupiej
Na szczycie Biskupiej © Marek87

Na szczycie
Na szczycie © Marek87

Ze szczytu polecanym przez Kubę szlakiem zielonym do Zlatych Hor. Pojechał za nami Łukasz + dwaj napotkani "ę"duracy chcący go spróbowć. Reszta ekipy asfaltem.

Najpierw jechał Kuba, potem lepszy ędurak, kilkadziesiąt metrów za nimi gorszy ędurak i ja. Za mną Łukasz. Chłopaki z przodu byli w zasięgu mojego wzroku a typ przede mną coś kaleczył na luźnych i w zasadzie nerwowych kamieniach. Widać było, że więcej kasy ładuje w sprzęt niż skupia się na umiejętnościach. W jednym momencie tak zacisnął klamkę z przodu, że wywinął piękne OTB. Daaaawno takiego nie widziałem (tym bardziej z odległości 5 metrów). Rower wyprzedził go górą i spadł kilka ładnych metrów dalej. Zostałem w szoku, zatrzymałem się ale chłopak się pozbierał i na moje nerwowe wołanie "czy nic ci nie jest?"  odpowiedział negatywnie. Uff, to dobrze, bo wyglądało bardzo boleśnie. Dalej w dół już za Kubą, bo ęduraki zrezygnowali ze wspólnej jazdy. Podczas czekania okazało się, że jadący na samym końcu Łukasz widział jak jeden z nich zmasakrował na płasko obręcz na kamieniu i chyba mieli ostateczny koniec jazdy. Zjechaliśmy dalej ciekawym terenem do Zlatyh Hor, krótki popas w knajpie...

Ciasno ;)
Ciasno ;) © Marek87

Potem trochę leżenia...

Nad jeziorkiem pod Biskupią
Nad jeziorkiem pod Biskupią © Marek87

Widoczki na góry z doliny w Zlate Hory
Widoczki na góry z doliny w Zlate Hory © Marek87

Ze Złotych Gór pod przewodnictwem Roberta, bokami w stronę Piorunkowic i z kilkoma nieco przydługawymi postojami do Opola. Dobry wypad, bo w góóóóry. Choć typowego górskiego terenu jak na mnie troszkę za mało. Ale zjazd z Biskupiej bajerancki! Podobało mi się. No i fajnie było poznać kolejnego, mocno zakręconego w górach Jakuba. Okazuje się, że Śląskie i Żywieckie górki nie są mu obce ;). Szlaki jak Stożek-Kubalonka czy okolice Wielkiej Raczy i Rycerzowej zna ;).

Ślad z trasy (bikemap leci w kulki): tutaj.



3 rundy po Lutnia Bike Maratron

  • DST 93.00km
  • Teren 45.00km
  • Czas 04:24
  • VAVG 21.14km/h
  • Podjazdy 1750m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 września 2015 | dodano: 15.09.2015

Po przepracowanej sobocie zjechałem do Cieszyna na niedzielę głównie w celu podpisania jednego papierka. W drugi dzień weekendu pogoda była bardzo niepewna. Wraz z Patrykiem mieliśmy jechać w czeskie górki (na Travny przez siodło pod Lipovym i Moravkę + coś jeszcze) ale w Rzece dorwał nas deszcz i zmieniliśmy plany. Wróciliśmy w stronę suchego Cieszyna i objechaliśmy 3 rundy Lutnia Bike Maratonu w Zamarskach. Każda po 18km ciekawej, urozmaiconej (ku mojemu zdziwieniu), głównie terenowej jazdy z kilkoma sztywnymi podjazdami i technicznymi sekcjami po lesie w okolicach Hażlacha/Zamarsk. 480m w pionie i około godziny jazdy na rundę. Było ok! Nie zrobiłem ani jednej fotki. Skandal!

Nie miałem okazji wystartować 13go w niedzielę. Gdybym był na miejscu to chętnie pokręciłbym ostrzej w tłumie wraz ze znajomkami. Może Dzięgielów wypali 3 października.

Route 3,271,751 - powered by www.bikemap.net



1-4.09

  • DST 133.00km
  • Teren 20.00km
  • Czas 04:57
  • VAVG 26.87km/h
  • Podjazdy 450m
  • Sprzęt Górska szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 września 2015 | dodano: 14.09.2015

Praca i praca. Nadal interesująco... Zdzieramy opony w drodze do i z roboty. Raz szybciej, raz wolniej. Po 10-11h większej lub mniejszej gonitwy w terenie i po rusztowaniach, po pomiarach... średnio mam ochotę na mocne deptanie. Takie mam rano, gdy jadę do roboty ;). Średnie tak w okolicach 28km/h z przejazdem przez centrum, rynek, gdzie trzeba uważać na pieszych i samochody. Dobra pobudka tak z rana.

Pierwszego września podczas powrotu do domu obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Obchody rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej
Obchody rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej © Marek87

Na budowie wrze. Terminy cisną i roboty od groma.

Szalunki pod wcale nie taki chudy beton ;)
Szalunki pod wcale nie taki chudy beton fundamentu ;) © Marek87

Zaczęli zwozić prefabrykowane słupy. Każdy bodajże 11m długości. Waga - 56 ton. Ustawianie oczywiście pod naszym okiem.

Pierwszy słup na chłodni
Pierwszy słup na chłodni © Marek87

Słupy montuje się na kotwach zabetonowanych uprzednio w betonie (przyspawane do zbrojenia i zabetonowane na głębokość ok 1m). Kotwy (śruby) tworzą prostokąt o wymiarach 0.7 x 1.4m. I weź tu się pomyl przy tyczeniu, gdy tolerancja położenia sytuacyjnego wynosi ok. 7mm. Gdy słup z otworami nie wejdzie to pozostaje... strach pomyśleć jakie kucie. Bombą ;).

Mocowanie słupa do kotwy zabetonowanej w fundamencie
Mocowanie słupa do kotwy zabetonowanej w fundamencie © Marek87

Słupy dokręca się nakrętkami (jak na zdjęciu powyżej), potem zbroi się całość i zalewa betonem.

Miejsce na pozostałe słupy
Miejsce na pozostałe słupy © Marek87

Geodimex w akcji ;)
Geodimex w akcji ;) © Marek87

Cztery już stoją
Cztery już stoją © Marek87

Cztery słupy chłodni nr 6 na tle 5tki
Cztery słupy chłodni nr 6 na tle 5tki © Marek87

Dalsze zabawy z rurociągami...

Rurociągi
Rurociągi © Marek87

Widoczek z góry (ok. 70m)
Widoczek z góry (ok. 70m) © Marek87

Chłodnia nr 6
Chłodnia nr 6 - średnica ok. 112m © Marek87

W piątek przy powrocie z roboty coś mi na amen strzeliło w korbie (pykało już od długiego czasu). Zerwana śruba lewego ramienia korby. Już drugi raz! Pedałowałem 12km jedną nogą... Okazało się, że suport do regeneracji - w środku jeden wielki szum. Kellys tymczasowo będzie OUT.

Awaryjne powroty ;)
Awaryjne powroty ;) © Marek87

Ale urwał
Ale urwał © Marek87





Grzanki w Beskidzie Śląskim ;)

  • DST 126.00km
  • Teren 50.00km
  • Czas 07:19
  • VAVG 17.22km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Podjazdy 2954m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 30 sierpnia 2015 | dodano: 07.09.2015
Uczestnicy

Tak ma wyglądać każdy wypad na dwóch kółkach :). W kilku słowach: szeroki wytrzeszcz oczu na zjazdach połączony ze sporą niemocą w pełnym upale na podjazdach oraz ogromnymi ilościami potu lejącymi się z czoła i kończyn górnych...

Wraz z Kubą zgadaliśmy się na Karkoszczonce w pewien niedzielny poranek. Byłem niesamowicie głodny górskiej wyrypki. Szkoda, że głód nie do końca przełożył się na siły w nogach ale znowu nie było tak najgorzej. Generalnie po japońsku czyli jako-tako. Nie ma się co dziwić. Te Opolskie, kompletne płaskości doprowadzają mnie do szału. Zanim się rozkręcę w górach mija trochę czasu.

Najpierw wcześnie z rana do Brennej przez Dzięgielów i Lipowiec. Dalej myśliwskim na Błatnią. Na czerwonym wszystkie kamienie (głównie z powodu suszy) były tak luźne, że trudno było cokolwiek ukręcić. Uślizgi, wybicia z rytmu. Wychodziłem z siebie podirytowany tą w większości "butowaną" tułaczką. Przez Błatnią na Klimczok już fajnie. Na Klimczoku z rana standardowe, kultowe widoki :).


Kalimczok
Kalimczok © Marek87

Na Klimczoku dowiaduję się, że Karel z racji zdobycia ronda w Buczkowicach będzie miał poślizg (sam zresztą byłem już "po czasie"). Trochę poleniuchowałem po czym nadszedł czas na wyborny czerwony szlak skierowany na docelowo-zbiórkową Karkoszczonkę. Szlaku przedstawiać nie trzeba. Rarytas!

Z Kalimczoka
Z Kalimczoka © Marek87

Na początku szerzej, stromiej, potem lajtowo. Po chwili szlak wjeżdża w kilkusetmetrowy, bardzo wymagający techniczny singiel. Podnoszenie kierownicy i pomysł na prawidłowy tor przejazdu bez utraty uzębienia w korbie (na korzeniach) to główne wątki penetrujące mózg w czasie jazdy. Kilka podpórek ale dało radę ze względną płynnością.
Czerwony z Klimczoka na Karkoszczonkę
Czerwony z Klimczoka na Karkoszczonkę- karamba! © Marek87

Singiel wjeżdża ponownie w szerszą, leśną drogę i tym samym czerwony do przełęczy staje się niezłą sieczką po kamieniach z opcją śmigania między drzewami po korzennym singielku. Na Karkoszczonce zderzenie z oczekującym na mnie Karelem. Dalej - według planów na Biały Krzyż czyli Salmopol. Początek ponownie wybornie singlowy. Uwielbiam tamtędy jeździć! Do Salmopolu dojeżdżamy w miarę szybko. Krótkie pepsi i dalej na Malinów ambitnym podjazdem!

Na Malinów
Na Malinów © Marek87

Z Malinowa wysusz potu na extra zjeździe po czym kolejna warstwa soli na podjeździe na Malinowską Skałę. Jeden kilkunastosekundowy postój na charakterystycznym zakręcie. Wypluwałem już wnętrzności.

Z Malinowa na Malinowską
Z Malinowa na Malinowską © Marek87

Chwila na widoczki
Chwila na widoczki © Marek87

Malinowska Skała
Malinowska Skała © Marek87

Dalsza część zielonego szlaku na Skrzyczne to przyjemna jazda szczytami bez obaw o jakieś przeszkody pod kołami. Nic tylko kręcić.

Szlakiem na Skrzyczne
Szlakiem na Skrzyczne © Marek87

Z Baranią Górą za plecami
Z Baranią Górą za plecami © Marek87

Docieramy do Skrzycznego. Chwilka postoju a po niej okrzyk Karela: "Cześć Dorota". Odwracam głowę a tam polubiana przeze mnie na fejsbuku kobitka z Gomola Trans Airco śmigająca ostatnimi czasu nieco więcej ęduro. Miło było poznać w realu ją jak i towarzyszącego Artura. Wystarczy wygooglać "mamba on bike" i wszystko jest jasne.

Chwila pogawędki na szczycie przy rowerach nie mogła się skończyć zwykłym "cześć" czy "na razie".

Z Arturem i Dorotą (mamba on bike)
Z Arturem i Dorotą (mamba on bike) © Marek87

Pomknęliśmy wszyscy razem czerwonym a potem zielonym szlakiem w stronę Buczkowic. Kto tam jechał ten wie, że na żarty i rozluźnienie nie ma za bardzo czasu. Zawahałem się w jednym momencie na większych kamieniach i z chwilowej stójki poleciałem w prawo w dół w krzaki Dobrze, że byłem świadomy tego co się może dalej stać i uczepiłem się ręką rosnącej tuż obok choinki :). Wszystko było teoretycznie pod kontrolą i skończyło się na małym ubytku materiału w tylnej części spodenek. Piesi turyści byli trochę przerażeni moim chwilowym zniknięciem w krzaczorach na stromym zboczu ale szybko wyszedłem z tego dołka. Gdybym się nie uchwycił... Hmm ;). Nie wiem co by było ze mną dalej.

Nadeszła dalsza część fun'u na zjeźdźie. Mnóstwo wrażeń i uwagi na raz. Chwilę po mnie z glebą spotyka się Karel. Potem szybkie szutry pod presją ędurowców napierających z tyłu i w ostateczności moje skuteczne dobicie na przepuście. Rąbnęło zdrowo. Aż ciarki przeszły mnie po plecach. Mamba z Arturem potowarzyszyli chwilę przy zmianie dętki po czym pojechali dalej. Dobrze zrobili, bo 15 min później Karel również zmieniał dętkę z powodu kapcia na końcowym, fenomenalnym singielku.

Kapciuch ;)
Kapciuch ;) © Marek87

Zjazd do Szczyrku, małe zakupy w Biedrze i na Klimczok przez "Górkę" czyli innymi słowy "Orle gniazdo". Polecam te płyty w pełnej lampie. Przyjemny, podjazdowy, kultowy KOSZMAR!!! :).

Z Klimczoka na Szyndzielnię i zjazd taką jedną ędurową trasą masowo ujeżdżaną przez ekipę z BB. Jest bardzo ciekawie, między drzewami, w wymagającym terenie. Potem zielonym na Dębowiec i krótki popas.
Bielsko-Biała na dłoni
Bielsko-Biała na dłoni © Marek87

Dziabar ;)
Dziabar ;) © Marek87

Na Dębowcu pożegnanie. Karel do siebie a ja do Marzeny na chwilę odwiedzin. Zeszło pół godziny i popedaliłem do Cieszyna standardową drogą.

To był bardzo udany objazd kultowych górek. Bez zbytniej asfaltowej nudy ;). Do obowiązkowego powtórzenia!

Relacja oczami Karela tutaj -> KLIK.

Route 3,260,568 - powered by www.bikemap.net