Wokół Tatr :)
-
DST
447.00km
-
Czas
19:47
-
VAVG
22.59km/h
-
Podjazdy
5103m
-
Sprzęt Górska szosa
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dwa rowerowe znane mi typy (daniel3ttt i jakubiszon) wlazły mi na ambicję i zamąciły swego czasu w głowie pomysłem objechania Tatr. Nie przepadam za zbyt długim ujeżdżaniem asfaltu i odpuściłem pomysł w myśl stwierdzenia "może kiedyś". "Może kiedyś" przestało być aktualne w końcówce lipca, gdy k4r3l zaproponował na BSie kultową rundkę. Długo się nie zastanawiałem, bo wypad (oprócz niezłej wyrypki) zakładał poznanie w realu rekordowego, rybnickiego połykacza kilometrów (gustava) oraz jaworzniański duet czyli funia i Lamę. Problem był taki, że nie miałem czasu na spanie a przyjazd z Opola po całym dniu pracy (od 05:30 na nogach) trochę mi zajął. Tak więc 20 minut po północy, z wyładowanym plecakiem ruszyłem starą jedynką do BB. Potem do Żywca i o 02:40 byłem na rondzie. Stygnąc na skrzyżowaniu czekałem na towarzystwo. 03:05... nikogo nie ma. W niepokoju, że pomyliłem miejsce zbiórki trzęsę się z zimna w ciuchach na krótko z rękawkami przy siedmiu żywieckich stopniach. Kto wie, ten zrozumie, że żywiecczyzna oprócz świetnej, miejscowej dziczy oferuje wybitny mikroklimat. Nadjechali. Najpierw Kuba z Sebą. Tuż potem sznureczek dowodzony przez Karela a za nim Tomek i Radek
Nocą w Żywcu na rondzie... © Marek87
Chwila pogaduchy, poznania się i kierunek Korbielów. Podjazd fajny, bez większej spiny. Na zjeździe do Namestova myślałem, że odpłynę. Powieki leciały mi w dół tak szybko jak spadała temperatura. Niewiele pamiętam z przejazdu przez Oravską Polhorę. Były jakieś wahadła i potworna próba skupienia się aby żadnemu koledze nie wjechać do zadku. Pomimo chłodu tak zaczęło łamać mnie spanie, że robiłem wszystko aby utrzymać się na rowerze. Chęć na drzemce prysła przy zbiorniku, bo przy poranku z temperaturą ledwo nad zerem w początku sierpnia zaczęło robić się całkiem klimatycznie :).
Namestovo i Zbiornik Oravski © Marek87
Dalej już standardową drogą w kierunku Suchej Góry i Zakopanego z przelotem przez Chochołów.
Po stronie Słowackiej przed krótkim wlotem do Polski :) © Marek87
Chochołów © Marek87
W Chochołowie chwila przerwy na przekąskę i dalej przez Zakopane do Łysej Polany. W Zakopanem dziwny, powolny snejk z koniecznością w miarę sprawnej zmiany dętki. Jak się potem okazało, lekka deformacja tylnej opony (na której jeździłem tak po lasach w Opolu) wynikała z pękniętego płótna od środka! A pęknięte płótno lubi niszczyć dętki i tym sposobem miałem niezłe przeboje do końca wypadu. Ale o tym jeszcze trochę później.
Między Zakopanem a Łysą Polaną © Marek87
W objeżdżanych rejonach miałem oczywiście okazję być wcześniej ale czterema kółkami - w ramach dojazdu do szlaków na Rusinową Polanę i inne miejscówki. Extra widoczki.
W stronę Łysej Polany © Marek87
Zjazd do Łysej Polany fajny, choć ostatni kilometr lewym pasem z powodu dosyć mocno przewidzianego najazdu turystów na drogę do Morskiego Oka. Po stronie słowackiej widoki nie gorsze...
Bez komentarza ;) © Marek87
Podjazdowo-widokowo © Marek87
Była chwila na uzupełnienie zapasów wody.
Wodopój k/Zdiaru © Marek87
No i dalej, bo oglądanie Tatr od strony południowej zapowiadało się równie ciekawie jak od północnej :).
Łomnicki Szczyt lub po prostu Łomnica © Marek87
Przejazd przez Tatranską Lomnicę, Stary Smokovec do Tatranskiej Polianki szerokim asfaltem lekko pnącym się w górę. 4km przed ostatnią z wymienionych wiosek postój na solidniejsze jedzenie po czym wyjazd na Sliezsky Dom czyli bonusowy podjazd na Velicke Pleso zaproponowany kilka dni wcześniej przez Daniela, który niestety nie mógł z nami jechać. Mocne deptanie w pełnym słońcu po lepszym i gorszym asfalcie. Było warto! Szkoda tylko, że na zjeździe dobiłem i zmieniałem dętkę...
Atak na Gerlach ;) © Marek87
Velicke Pleso ~1670m n.p.m © Marek87
Planowaliśmy jeszcze wstąpienie nad Strbske Pleso, bo miejscówka jest warta dołożenia tych kilku kilometrów z głównej drogi. Pamiętam doskonale jak szedłem kiedyś stamtąd czerwonym szlakiem na Rysy... Ludzi dużo, co wcale nie dziwi. No i oczywiście mnóstwo rodaków...
Strbske Pleso © Marek87
Ze Strbskiego Plesa zjazd w dół w stronę Liptovskiego Hradoka i Liptovskiego Mikulasza. Chłopaki na szoszonach gnali w dół zdrowo. Ja się nie żyłowałem, bo kręcenie na wysokim speedzie z dużą kadencją mnie nie pociąga. Poza tym trochę kilometrów do Cieszyna zostało więc pościgi były raczej niewskazane...
W dół ze Strbskiego Plesa © Marek87
W Liptovskim Mikulaszu przejazd obok Tatralandii a potem ze świetnymi widokami na Niskie Tatry.
Tatry Niskie i Chopok © Marek87
W tych widokowych okolicznościach złapałem na podjeździe kolejnego już kapcia. Musiałem znaleźć dziurę i ją pokleić więc aby nie wystawiać cierpliwości chłopaków na kolejną próbę kazałem im jechać. Przełożyłem oponę z przodu na tył i vice versa.
Service on tour © Marek87
Po serwisie szybki zjazd i grzebanie się na przełęcz (1080m n.p.m.), która nie chciała się skończyć. Po niej zjazd do Zuberca z mijanym po prawej paśmie Rohaczy. Trzeba byłoby tam uderzyć z buta... Już oglądałem conieco na youtube i łańcuchy na 2000m wyglądają wybornie.
5km przez Tvardosinem zadzownił jakubiszon z pytaniem czy u mnie wszystko ok (miło z Twojej strony Kuba). Okazało się, że byli w tej mieścinie na rondzie w Tesco. Pojechali dalej a ja wkrótce potem również na chwilę przystopowałem, kupiłem jakiś jogurt, batony i ogólnie trochę pojadłem. W dalszej drodze na Namestovo i Glinkę do Ujsół. W tej ostatniej wiosce finalny już snejkowy kapeć na zjeździe. Pokleiłem, ujechałem 2 km z wytężonym wzrokiem aby nie władować się w idących poboczami w ciemnościach kompletnie pijanych gości. Okazało się, że w centrum Ujsół była niezła impreza. Chwilę po jej minięciu już nie miałem powietrza w przednim kole - klejenie o 01:30 w nocy z niechęci wyjść dobrze nie mogło. Jak nie zrobisz raz a porządnie to musisz poprawiać. Poprawiłem i do Cieszyna przez Ochodzitą, Bukoviec już bez przygód, choć spanie lekko mnie łamało. Przyjechałem ok. 4 nad ranem dosyć mocno wyjechany ale z bardzo pozytywnymi wrażeniami. Spałem do 12 a cała niedziela przeleciała na "wegetacji" - w zasadzie nic nie robiłem. Spałem, jadłem, odpoczywałem...
Dzięki chłopaki za wspólny wypad. Bardzo kurdę fajna wyprawa rowerowa! Trzeba powtórzyć ale w drugą stronę. Jeszcze film rybnickiego wymiatacza czyli gustava... Teksty adekwatne do poczucia humoru na wypadzie. Można się pośmiać :). Polecam!
Trasa TUTAJ.
praca i bonusy 27-31.07
-
DST
256.00km
-
Teren
60.00km
-
Czas
10:04
-
VAVG
25.43km/h
-
Podjazdy
400m
-
Sprzęt Górska szosa
-
Aktywność Jazda na rowerze
Problem z aktualnymi wpisami mam taki, że kompa zostawiam w pracy. Robią mi się zaległości we wpisach i trudno mi znaleźć czas na zabawę w opisywanie historycznych, płaskich wojaży. Odkąd wylądowałem w Opolu regularnie pedalę do pracy i po pracy urozmaicając sobie to rolkami i sporadycznym bieganiem. Wygląda to mniej więcej tak...
Lipiec na endo © Marek87
Role Opole to grupa zapaleńców rolek. Popołudniowe spotkania i kulminacyjny strzał w dychę czyli zbiórka w czwartek o 21:00 na rynku i śmiganie w 40-50 osobowej grupie po ulicach, chodnikach, parkach... Kilkanaście kilometrów + rundy dodatkowe. Kiedyś wyszło mi 14km, ostatnio 27. Speed nawet do 30km/h. Fajnie, choć trzeba trochę czekać na resztę ekipy. Można w miedzyczasie pogadać.
Role Opole czyli NightSkating © Marek87
A rower? No cóż. Lasy, pola, łąki, komary, muchy, płaskości... Nie mam motywacji na samotne ciśnięcie asfaltem na najtwardszym przełożeniu ile fabryka dała. Te płaskości mnie dobijają. Tu trzeba szosę i towarzystwo Cykloopole ale to wyższa szkoła jazdy z byłymi zawodnikami i w ostateczności niezłymi czubami z potężnymi nogami. Pozostało mi kręcić swoje...
Po lasach w okolicach Namysłowa © Marek87
Chruścina szkoła © Marek87
Alejki w Chruścinie nad wodą © Marek87
Wpis hurtowy. W poniedziałek 91km, we wtorek 29, środa 54, czwartek 56, piątek 26. Wokół Opola po okolicy.
Moszna
-
DST
94.00km
-
Teren
35.00km
-
Czas
04:01
-
VAVG
23.40km/h
-
Podjazdy
198m
-
Sprzęt Górska szosa
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedzielny, wczesny poranek pod kątem wspólnego kręcenia z Tomkiem, który odwiedził swe rodzinne, opolskie strony zabierając ze sobą rower. Poprowadził mnie chłop do Mosznej. Fajny zamek. Kultowa miejscówka z obiektem jak w Disneylandzie... Przynajmniej takie miałem pierwsze, tylko chwilowe wrażenie. Sporo jazdy po lasach, ścieżkach, których wokół Opola jest mnóstwo. Po drodze jedno dobicie i kapeć. Zbyt cienkie są semi-slicki na tutejsze lasy. Dzięki Tomek za cynk, że wpadniesz z rowerem. Dobrze przekręcony początek niedzieli!
Zamek w Mosznej © Marek87
Zusammen © Marek87
W drodze powrotnej na lotnisko w Polskiej Nowej Wsi. Były samoloty i szybowce :).
Taki Mig! © Marek87
Lotnisko w Polskiej Nowej Wsi © Marek87
praca i okolice 21-25.07
-
DST
229.00km
-
Teren
50.00km
-
Czas
09:28
-
VAVG
24.19km/h
-
Podjazdy
520m
-
Sprzęt Górska szosa
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dojazdy do pracy i jazda po pracy w dniach 21-25.07. Spontanicznie przed siebie, sporo po lasach, ścieżkach...
Nad Odrą. Wlot kanału Ulga do drugiej co do wielkości rzeki w Polsce © Marek87
Jezioro Średnie k/Turawy Zamoczyłem ciało © Marek87
Alejki wzdłuż brzegu © Marek87
Czilałt ;) © Marek87
Wypasione barany nad Odrą ;)
Mędralowa, Jałowiec, Barania
-
DST
194.00km
-
Teren
40.00km
-
Czas
11:27
-
VAVG
16.94km/h
-
Podjazdy
3246m
-
Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Weekendowy pobyt w Cieszynie a więc wypad w sobotę w góry. Żywieckie, niezawodne, upalne góry! Okazja towarzysko-wyrypkowa więc nie mogłem odpuścić. Wyjechałem o 04:50 z Cieszyna przez Karkoszczonkę na zbiórkę w Jeleśni. O 07:45 czekali już (wprzedzając mnie chwilę wcześniej samochodem) Grzegorz, Marzen i Rafał. Tuż po mnie na rowerze przyjechał Paweł a potem Karel. Trasa z Korbielowa do góry, singlami na Głuchaczki i dalej słowacką stroną na Mędralową i polskimi szlakami na Jałowiec.
Do góry! © Marek87
Słowacka strona © Marek87
Mędralowa
Mędralowa © Marek87
Po Mędralowej wyśmienity zjazd MTB do Przełęczy Klekociny. Tam opuścił nas Paweł, bo czas gonił...
Zjazd do Klekocin © Marek87
Dalej trochę interwałowo z końcowym mega podjazdem w słońcu na Jałowiec.
Jałowiec © Marek87
Gdzieś na szlaku © Marek87
Leje się z czoła po mega podjeździe w pełnym słońcu © Marek87
Potem do chatki na Opacznem,
Zjazd doOpacznego © Marek87
Krótkie posiedzenie z jedzonkiem i w dół do Koszarawy. Tam piwko i pożegnanie z Karelem.
Piweczko ;) © Marek87
Przed rozjazdem © Marek87
Potem jeszcze ognisko!...
Ognicho © Marek87
... i moczenie zadka w wodzie.
Żywiecka rzeczka ;) © Marek87
Po imprezie nad rzeką dojazd do samochodów w Jeleśni. Towarzystwo się rozjechało a ja przez Juszczynę do Węgierskiej Góki. W mieścinie (przez którą chwilę wcześniej przeszła burza z deszczem w którym jechałem) dopadł mnie mały głód. Pojadłem, zapiłem, popedaliłem czarnym na Baranią. W przeciwieństwie do dotychczasowego kręcenia - jechało mi się bosko! Rześkie powietrze i była chęć do ciśnięcia w pedały!
Grad na Baraniej © Marek87
Barania Góra o 20:30 © Marek87
Z Baraniej karkołomnym niebieskim do Fojtuli i do Cieszyna najprostszą drogą. Było fajowo i jak zwykle wyrypkowo ;).
praca + okolice 15-17.07
-
DST
113.00km
-
Teren
30.00km
-
Czas
04:22
-
VAVG
25.88km/h
-
Podjazdy
180m
-
Sprzęt Górska szosa
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dojazdy do pracy i jazda po okolicy w dniach 15-17.07.
Fota z 15.07.15.
Po robocie w czwartek do domu na rowerze a potem role opole czyli między 40 a 50 osób na rolkach - zbiórka o 21 na rynku. Rewela! Niezły speed. Jest kogo gonić ale też na kogo czekać. Trochę po parku, trochę po mieście i ulicach. Czad!
07-11.07.15 praca + okolice
-
DST
326.00km
-
Teren
50.00km
-
Czas
13:12
-
VAVG
24.70km/h
-
Podjazdy
400m
-
Sprzęt Górska szosa
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jazda od wtorku (w poniedziałek miałem sprawę do załatwienia w Cieszynie) do pracowitej soboty. Wpis hurtowy, bo nie mam chęci bawić się w klikanie a tu w okolicach Opola jest płasko jak stół. Tak więc ani widoków ani nic... Wiele fociszy nie robię, bo i tak wiałoby nudą. A więc kumulacja z tygodnia z krótkim komentarzem. Na wszystkich wypadach średnia około 25km/h.
Wtorek. Po robocie i załatwieniu spraw na mieście próba jazdy treningowej z szoszonami z cykloopole. Laptop i inne bajery w plecaku - razem 5kg. Około 15 ludzi w grupie, zmiany, prędkość min 35km/h, wiatr w twarz... odpadłem po 5km. Nie na tym rowerze! Pojechałem do Krapkowic i z powrotem. Psycha siadła.
Czwartek.
Piątek.

Najstarszy żeliwny most wiszący na świecie - w Ozimku © Marek87

Most po raz drugi © Marek87

Krasiejów © Marek87

Ścieżkami z Ozimka © Marek87
Sobota.

Strzeżone kąpielisko miejskie (całkiem niedaleko) © Marek87

Impreza nad Odrą © Marek87
Górski, czeski masochizm
-
DST
84.00km
-
Teren
35.00km
-
Czas
05:34
-
VAVG
15.09km/h
-
Kalorie 2380kcal
-
Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po Słowacji czas na upalną niedzielę. Wyburzyliśmy z Patrykiem o 10 w czeskie, najbliższe górki aby się sponiewierać oraz pobawić. Sponiewierka wyszła fajna, bo w grubo ponad trzydziestostopniowym upale wyjeżdżaliśmy najpierw na Javorovy szlakiem niebieskim. Na górze kofola i zjazd szlakiem endurowym (koło wyciągu) oraz singlem od połowy na dół. Spod źródełka do góry na 730m, singlem w dół z powrotem do źródełka. Na górę zielonym, zjazd do Rzeki singlowym trailem i podjazd pod Prislop szutrówami. Z Prislopa przez Ropiczkę, Kotaż na Praszywą i do Żermanic zamoczyć cielska w wodzie ;). Mnóstwo adrenaliny i dobre podjazdy.
Jeden ze zjazdów - Javorovy - Reka - tyle, że kilka razy wolniej i bez większości hopek (jak te dwa czubki na filmie).
Cień i źródełko uchroniły nas skutecznie przed tą żarówą z nieba!
Ostatni trawers do góry po wypasionych zjazdach! © Marek87
Patryk z widokiem na dolinę Reka © Marek87
Rogalos bananos ;) - jedziemy się cioprać ;) © Marek87
Żermanice - błogie moczenie szłap i ciała © Marek87
Opalanko © Marek87
Ponton za skuterem wodnym ;) © Marek87
Strazovske Vrchy (SK)
-
DST
117.00km
-
Teren
40.00km
-
Czas
06:53
-
VAVG
17.00km/h
-
Podjazdy
1980m
-
Sprzęt Merida Matts TFS 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wypad w słowackie górki niedaleko Powaskiej Bystrzycy. Strażovske Vrchy. Późnym popołudniem w piątek okazało się, że będę miał wolną sobotę a więc wypad do Cieszyna i załatwianie transportu (na Słowację) w czasie podróży do domu. Zwerbowałem Patryka i przygarnął mnie do samochodu ;). Wszystko zorganizowane przez Marka. Nie będę tu dużo pisał. Góry bardzo przyjemne. Wygodne szlaki z ostrzejszymi fragmentami, trochę bałaganu i słabego oznakowania. Było warto! Dzięki dziesięcioosobowa, bielsko-cieszynsko-żywiecka ekipo!
Povażske Podhradie © Marek87
Jeden z pierwszych podjazdów po łące.
W rządeczku © Marek87
Skałki © Marek87
Rzeczka i chłodzenie nóg ;) © Marek87
Dojeżdżamy do bardzo urokliwej wioski Ćićmany. Niesamowity klimat, folkowa impreza, malowidła na ścianach i przerwa na jedzenie. Bardzo COOLtowo!
Cićmany © Marek87
Folkowe występy © Marek87
Po obżarstwie czas znowu w górę...
Podjazd pod przełęcz Javorinka © Marek87
... aby potem znowu w dół.
Gęsiego © Marek87
Po zjeździe asfaltem na przełęcz... 
Na tle skałek © Marek87
Ponownie w dół i znowu w górę...
Polska ekipa na Słowacji © Marek87
Zjazd w lasku i do góry na Mojtin (równie urokliwa miejscowść)..
Zaliczyliśmy jeszcze jedną przełęcz i gdy już zjeżdżaliśmy do doliny (20 kilka kilometrów do samochodów) wydarzył się niemiły asfaltowy wypadek jednego z naszych uczestników. Szkoda się tu rozpisywać. W każdym bądź razie potrzebna była hospitalizacja z powodów potłuczeniowo-przytomnościowych. Niemiłe zakończenie bardzo przyjemnego wypadu. Z jednej strony szkoda, że tak się skończyło a z drugiej - szczęście w nieszczęściu - człowiek żyje i wraca do zdrowia.
praca 03.07.15
-
DST
27.00km
-
Czas
01:02
-
VAVG
26.13km/h
-
Podjazdy
45m
-
Sprzęt Górska szosa
-
Aktywność Jazda na rowerze


